*~*
- Wiesz że masz nieziemski głos?- zapytał i lekko uniósł brew.
- Ciekawe, jakoś nigdy tego nie usłyszałam. - blondynka wyszeptała w jego ucho. Położyła dłoń na policzku Mulata po czym ją zdjęła zaczęła się oddalać.
- A gdzie idziesz?- zdziwił się jej ruchami.
- Muszę iść. Mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy.- pomachała delikatnie dłonią i odwróciła się na pięcie. Podbiegł do niej.
- A może powiesz mi chociaż jak masz na imię?- popatrzył w jej duże, niebieskie oczy które emanowały blaskiem księżyca.
- Sue, Susanne.- wyszeptała na jego ucho. Oddaliła się idąc do tyłu nie zrzucając z niego swojego wzroku. Ludzie stłumili jej sylwetkę i zniknęła. On nie mógł w to uwierzyć. Spotkał idealną osobę. Ona odeszła. Jak jej szukać? Jego oczy zostały przepełnione smutkiem. Pobiegł trasą jej odejścia. Nie znalazł jej. Nie. Nikt jej nie widział.
Od tego wydarzenia minął okrągły miesiąc. Do jego pokoju wszedł Niall. Najlepszy przyjaciel jakiemu mógł zawsze się zwierzyć. Stwierdził, że jeśli odeszła to znaczy że musiała.
- A jak wy się właściwie poznaliście?- zapytał i usiadł na przeciwko mnie.
- Ciężko mi powiedzieć. Poznałem ją przy tej fontannie przy której kiedyś siadaliśmy z Jasmine. Jasmine była jego najlepszą przyjaciółką. Umarła, umarła już 3 lata temu. On tamtego czasu mijał każdą dziewczynę, a szczególnie tą która była podobna do Jase.
- Mów dalej, przestań się już zadręczać. Ty nie jesteś winien jej śmierci.- poklepał go po ramieniu.
- Mów dalej, przestań się już zadręczać. Ty nie jesteś winien jej śmierci.- poklepał go po ramieniu.
- Siedziała tam, kolejna dziwna, zwykła dziewczyna. Po chwili nie wiem jak zaczęliśmy rozmawiać i tak to się zaczęło. Rozmawialiśmy. Jednak ona nie była normalna. Była taka jak ja. Ale jednak wyczuwałem u niej w głosie cynizm i ironizm. Miesiąc temu spotkaliśmy się po raz 3 i ostatni. Kolejna dziewczyna ktora odeszła. Wkurzające, prawda?- zapytał i popatrzył na Nialla.
- Nie wiem, ale chyba tak. Nie miałem takiej sytuacji. Chodź, Harry przyszedł.- powiedział to tuż po trzasku drzwi. Zeszli razem na dół. Harry stał ze zdenerwowaną miną i wpatrywał się w kuchnię.
- Ej co jest?- zapytał blondyn i uniósł brew. Loczek zdjął kurtkę i na jego nowej bluzie za duże pieniądzę ujrzeliśmy wielką czerwoną plamę.
- A co to?- Zayn wytrzeszczył oczy i schował się za przyjacielem bo o mało co nie wybuchnął śmiechem.
- Emily, ta idiotka wylała na nią sok.- powiedział i zrzucił z siebie bluzę z wściekłością. Emily jest, a już raczej była jego dziewczyną. Kolejną bezsensowną zabawką której pewnie chciał się jakoś pozbyć.
Do domu wszedł Lou i Eleanor. Dziewczyna uśmiechnęła się do Zayn'a. Znowu. Ciągle się do niego uśmiechała i kiedy nikogo nie było próbowała w pewien sposób z nim flirtować. Jednak miał gdzieś co mówiła ta wariatka. Po prostu go to nie obchodziło.
- Louis, zobacz co ta kretynka zrobiła!- powiedział ostro.
- Spokojnie, może uda się to sprać, a tak przy okazji Zayn, masz jakiś tu list. Leżał na wycieraczce.- do jego dłoni dostała się smukła koperta. Podpisano tylko jego imieniem i nazwiskiem. Ktoś ją na pewno podłożyl. Chłopak natychmiast pobiegł do swojego pokoju. Otworzył list. Spojrzał na podpis.
- To ona!- jego myśli zaczęły wariować.
Niestety przeliczył się, ona nie odezwała się do niego. Gdyby tutaj była , a nawet jej list przesiąknięty jej zapachem byłby najszczęśliwszym facetem na ziemi.
Jednak, nie jest.
Niestety przeliczył się, ona nie odezwała się do niego. Gdyby tutaj była , a nawet jej list przesiąknięty jej zapachem byłby najszczęśliwszym facetem na ziemi.
Jednak, nie jest.