poniedziałek, 25 lutego 2013

05. She is my dream.

 ~*~


*Susan* 

Zdziwiłam się że Niall tutaj przyszedł ale cóż, może do końca zwariował? Nie jestem pewna, ale tak mi sie wydaje. Wróciłam do pracy co kompletnie stało się moją udręką. Natrętni klienci i pretensje o każdy najmniejszy błąd, a ja jestem tylko człowiekiem. Trzymałam telefon i zaciskałam go w dłoni. Byłam zdenerwowana. Ann miała już dawno zadzwonić a ona nawet smsa nie napisała. Byłam zdenerwowana. Zrzuciłam kobiecie jedzenie, musiałam za nie płacić i tłumaczyć się przed szefem. Dlaczego mnie to ciągle spotyka? Taki pech? Po prostu muszę to przeżyć. Co jednak zrobić jeśli życie jest tak złe i ciągle podkłada mi nogę? 


Minęły 2 dni. 

- SUSAN !- krzykneła moja siostra i podbiegła do mnie rzucając na boki walizki które ze sobą przytargała. Stałam wraz z Liamem i Zaynem na prawie pustym lotnisku. To był jeden z lepiej rozpoczętych dni. Moja siostra której tak długo już nie widziałam przyjechała do mnie.
- Ann, ile czasu...- mruknęłam i wtuliłam się w moją niższą prawie o głowę siostrę. Uwielbiała 1D więc postanowiłam jej zrobić małą niespodziankę. Dziewczyna jeszcze ich nie widziała. 
- Ekhem, chłopacy.- krzyknęłam. Zza kolumny wyszła cała 5 czego się nie spodziewałam. Moja siostra oniemiała.
- Co wy do cholery wszyscy tutaj robicie?!- uniosłam głos.
- Chcieliśmy zrobić twojej siostrze niespodziankę i tyle.- po tym stwierdzeniu przedstawiłam ich wszystkich sobie nawzajem. Po chwili ujrzałam jednak dosyć sporą grupkę fanek chłopaków. Po chwili byłam w otoczeniu chyba z tysiąca dziewcząt. Wybiegłam z tego tłumu. Dostałam SMSa. Usiadłam na ławce i odczytałam ją. Zamarłam. Jull jest w szpitalu... Łzy zaczęły cieknąć mi z oczu. Kazała mi przekazać to gdy jeszcze była przytomna.Rzuciłam wszystko i wybiegłam z lotniska. Ocierałam łzy. Usłyszałam krzyk, chyba krzyk Zayna. Po chwili przed moimi oczami pojawił się mrok. Po chwili otworzyłam oczy. Nie mogłam się nawet ruszyć. Nade mną klękał Zayn a obok jedna osoba. Byliśmy dosyć daleko od jakiegokolwiek budynku (nie licząc lotniska). 




krótkie bo niedługo pojawi się długie :)