czwartek, 13 grudnia 2012

04. They have a problem with me.

~*~


dawno (prawie miesiąc) nie było notki ale już jest. ołł yep <3 


Wpatrywałam się w niego z takim zdziwieniem jakiego nigdy chyba nie przeżyłam. Był to Louis. Po pierwsze skąd ma mój num... A no tak, Zayn. Ale przecież po co miałby mnie prosić o spotkanie. Uniosłam brew mimowolnie i skrzyżowałam ręce. 
- Mam do ciebie sprawę.- mruknął i swoje oczy wbił w moje czoło a następnie popatrzył prosto w moje tęczówki.
- No mów, czekam.- powiedziałam pewnie i wpatrywałam się w niego. 
- Musisz pogadać szczerze z Zaynem, Harrym i Niallem. Ciężko je...
- Ale po co?! Nie znam ich nawet!- zaczęłam się już denerwować.
- Nie dałaś mi dokończyć.- stwierdził i przewrócił oczami. 
- No dobra, mów. - szepnełam.
- Ciężko jest z nimi. Podobasz im się.- stwierdził i się zaśmiał.
- Śmiejesz się z nich? W sumie ja też.- zachichotałam. 
- Proszę pójdź do nich. Nie wiem bo podobasz się im po tym jak cię zobaczyli po raz 1 i się dziwie.- rzekł ze zdziwieniem. Zacisnął mocniej kaptur na głowie i pociągnął mnie za rękę. Ja wiedziałam że prowadził mnie do ich domu. Nie dziwiło mnie to ale dziwi mnie zachowanie tych 3 chłopaków. Powaliło ich? W sumie racja - oceniają mnie tylko po wyglądzie zapewne. Nie mówię że jestem jakąś super modelką ale brzydka myślę że też nie jestem. 
- Ej a właściwie czemu napisałeś takiego dziwnego SMSa że jestem świetna itd.? - zapytałam i zakpiłam.
- Eee, chciałem mieć pewność że przyjdziesz.- szepnął i już do końca trasy się do siebie nie odzywaliśmy. Weszliśmy razem do domu i zilustrowałam od razu salon wzrokiem. Siedziała tam cała reszta zespołu. Dostałam w tym czasie wiadomość. Wyjęłam telefon. To moja siostra! Ucieszyłam się strasznie, bo dawno się nie odzywała. Po paru sekundach koło mnie stanął Harry. 
- Eee, co ty tutaj robisz?- zapytał ze zdziwieniem i uniósł brew po czym się uśmiechnął. 
- Przyszłam do...Louisa. Mamy sprawę do załatwienia.- chciałam uniknąć głupiego tematu i poszłam się przywitać z resztą. Niall wyglądał normalnie, nie gapił się na mnie tak jak Zayn czy Harry. Czyżby Lou coś kręcił? Uniosłam brew i popatrzyłam na Liama który tylko się lekko uśmiechnął. Zaczęłam odpisywać na SMSa od siostry. " Echh zabije cię mała. Annie podobno przyjeżdżasz! Odpisz jak najszybciej". Chłopacy przyglądali się ze zdziwieniem. Pisałam do niej po Polsku co zawsze czyniłyśmy by nikt nie ogarnął że tak powiem o co nam chodzi bo po Polsku umiało nieliczne grono naszych znajomych. Popatrzyłam na nich z rozbawieniem.
- W jakim to języku jeśli da się to tak nazwać?- zapytał z ironią Harry.
Spojrzałam na niego srogo.
- To po Polsku kretynie!- warknęłam i od razu się uspokoiłam.
- Dobra, dobra. Po co ta agresja?- zaśmiał się. 
- Oj no sorry.- szepnęłam. Pisałam z siostrą cały czas. Dowiedziałam się że przyjeżdża już za 2 DNI ! 
Gdy to zobaczyłam aż zrobiłam się czerwona.
- O tak!- krzyknęłam. Oni zaczęli się śmiać. Dziwne, ale polubiłam tych debili. 
Tak minęły 3 godziny. Rzucaliśmy się poduszkami, "oglądaliśmy" film i rzucaliśmy czym popadnie. Jednak po chwili dostałam wiadomość od Jul : " kretynko gdzie ty jesteś ?! zaraz te pajac George wywali cię z roboty!". George był moim szefem. Nienawidziłam gościa. Moje serce się zatrzymało.
- Eee, ja musze lecieć.- przeczesałam nerwowo włosy. Wstałam z sofy i porwałam kurtkę. Pocałowałam każdego z nich w policzek i wybiegłam z ich domu. W moich oczach pojawiły się delikatne łzy. Otarłam je i wtedy się skapnęłam że nie wzięłam telefonu. Teraz jednak to nie było ważne. Zdążyłam do pracy w ostatniej chwili.

*Niall*

Susan - dziewczyna wręcz idealna. Nie będę tego objawiał przy chłopakach. Jedynie Lou o tym wie, bo Zaynowi bym nie powiedział bo on jest w niej zakochany. Ja to wiem, podobnie jak Harry. Ale on to wiadomo, tydzień i mu się pewnie znudzi. Westchnąłem i popatrzyłem na stół. Jej telefon? Zdziwiłem się. Gdy nie patrzyli porwałem go i wpisałem swój numer. Popatrzyłem w wiadomości bo tylko tak mogłem sprawdzić czy Zayn czy ktokolwiek jest moim "konkurentem". Jednak pisała tylko z jakąś Julie i Annie. A i jeszcze jeden KOLEŚ! Jakiś Paul. Wkurzyłem się bo wiadomo - ja zakochuje się tylko raz na 5 lat. Sprawdza się to już po raz prawie 4. Wziąłem głęboki wdech i wybiegłem z domu. Pisała z nim chyba z miesiąc bez przerwy. Miała od niego jakieś 500 smsów. Wiedziałem od Zayna że pracuje w jakichś fast foodach. Może KFC? Nie, myliłem się. Lecz oczywiście jakieś fanki mnie namierzyły. Wkurzyłem się. Potem jakiś natrętny reporter wypytywał o sprawy sercowe. Nic mu nie powiedziałem. Ostatnim lokalem jaki został był Mc'Donald. Znalazłem ją. Jednak poszła akurat chyba na przerwę. Podszedłem do kasy do jakiejś ciemnowłosej dziewczyny. Trochę się speszyłem ale kit. 
- Ekhem.
- Tak, czego pan sobie życzy?- zapytała nawet na mnie nie patrząc. Po chwili uniosła głowę i prawie krzyknęłam.
- Ciii. - mruknąłem. Szukam tylko takiej blondynki, bodajże Susan ma na imię. - stwierdziłem udając że ledwo znam jej imię. 
- SUSAN!- wydarła się a blondynka zgrabnie przybiegła.
- Znowu coś zepsułaś?- mruknęła i popatrzyła na mnie. Zdziwiła się moim widokiem bo aż cofnęła się o krok. Okrażyła kasy i wyszła z ich przedziału. Odsunęliśmy się na bok.
- Niall, dobrze się czujesz? Co tutaj robisz?- zapytała i uniosła kącik ust. Zaśmiałem się i wyciągnąłem z kieszeni bluzy jej telefon.
- Ooo. dziękuje!- uśmiechnęła się. Bałam się że zgubiłam.- szepnęła. Przytuliła mnie delikatnie. Ja nieśmiało odwzajemniłem gest.
- Wiesz przepraszam cię, ale teraz muszę wracać do pracy, dzięki wielkie.- podziękowała drugi raz i na pożegnanie pocałowała mnie w policzek. Zaczerwieniłem się i chyba to zauważyła. Jak najszybciej ulotniłem się stamtąd. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz