poniedziałek, 25 lutego 2013

05. She is my dream.

 ~*~


*Susan* 

Zdziwiłam się że Niall tutaj przyszedł ale cóż, może do końca zwariował? Nie jestem pewna, ale tak mi sie wydaje. Wróciłam do pracy co kompletnie stało się moją udręką. Natrętni klienci i pretensje o każdy najmniejszy błąd, a ja jestem tylko człowiekiem. Trzymałam telefon i zaciskałam go w dłoni. Byłam zdenerwowana. Ann miała już dawno zadzwonić a ona nawet smsa nie napisała. Byłam zdenerwowana. Zrzuciłam kobiecie jedzenie, musiałam za nie płacić i tłumaczyć się przed szefem. Dlaczego mnie to ciągle spotyka? Taki pech? Po prostu muszę to przeżyć. Co jednak zrobić jeśli życie jest tak złe i ciągle podkłada mi nogę? 


Minęły 2 dni. 

- SUSAN !- krzykneła moja siostra i podbiegła do mnie rzucając na boki walizki które ze sobą przytargała. Stałam wraz z Liamem i Zaynem na prawie pustym lotnisku. To był jeden z lepiej rozpoczętych dni. Moja siostra której tak długo już nie widziałam przyjechała do mnie.
- Ann, ile czasu...- mruknęłam i wtuliłam się w moją niższą prawie o głowę siostrę. Uwielbiała 1D więc postanowiłam jej zrobić małą niespodziankę. Dziewczyna jeszcze ich nie widziała. 
- Ekhem, chłopacy.- krzyknęłam. Zza kolumny wyszła cała 5 czego się nie spodziewałam. Moja siostra oniemiała.
- Co wy do cholery wszyscy tutaj robicie?!- uniosłam głos.
- Chcieliśmy zrobić twojej siostrze niespodziankę i tyle.- po tym stwierdzeniu przedstawiłam ich wszystkich sobie nawzajem. Po chwili ujrzałam jednak dosyć sporą grupkę fanek chłopaków. Po chwili byłam w otoczeniu chyba z tysiąca dziewcząt. Wybiegłam z tego tłumu. Dostałam SMSa. Usiadłam na ławce i odczytałam ją. Zamarłam. Jull jest w szpitalu... Łzy zaczęły cieknąć mi z oczu. Kazała mi przekazać to gdy jeszcze była przytomna.Rzuciłam wszystko i wybiegłam z lotniska. Ocierałam łzy. Usłyszałam krzyk, chyba krzyk Zayna. Po chwili przed moimi oczami pojawił się mrok. Po chwili otworzyłam oczy. Nie mogłam się nawet ruszyć. Nade mną klękał Zayn a obok jedna osoba. Byliśmy dosyć daleko od jakiegokolwiek budynku (nie licząc lotniska). 




krótkie bo niedługo pojawi się długie :) 

czwartek, 3 stycznia 2013

# Dopadlo mnie.

Jest już 2013 a ja już prawie miesiąc nie dodaje. Wiem że moje koleżanki czekają i je serdecznie przepraszam, ale rozwalilam laptopa  a obecnie piszę z telefonu. Nie wiedziałam że aż.tak szybko z resztą dopadnie mnie brak weny. Dodawanie z telefonu byłoby możliwe, ale rozdział miałby co najwyżej parę.zdań a tego nie chce. Postanowiłam zbierać na ladowarke i pojawie się.już niedługo <3

czwartek, 13 grudnia 2012

04. They have a problem with me.

~*~


dawno (prawie miesiąc) nie było notki ale już jest. ołł yep <3 


Wpatrywałam się w niego z takim zdziwieniem jakiego nigdy chyba nie przeżyłam. Był to Louis. Po pierwsze skąd ma mój num... A no tak, Zayn. Ale przecież po co miałby mnie prosić o spotkanie. Uniosłam brew mimowolnie i skrzyżowałam ręce. 
- Mam do ciebie sprawę.- mruknął i swoje oczy wbił w moje czoło a następnie popatrzył prosto w moje tęczówki.
- No mów, czekam.- powiedziałam pewnie i wpatrywałam się w niego. 
- Musisz pogadać szczerze z Zaynem, Harrym i Niallem. Ciężko je...
- Ale po co?! Nie znam ich nawet!- zaczęłam się już denerwować.
- Nie dałaś mi dokończyć.- stwierdził i przewrócił oczami. 
- No dobra, mów. - szepnełam.
- Ciężko jest z nimi. Podobasz im się.- stwierdził i się zaśmiał.
- Śmiejesz się z nich? W sumie ja też.- zachichotałam. 
- Proszę pójdź do nich. Nie wiem bo podobasz się im po tym jak cię zobaczyli po raz 1 i się dziwie.- rzekł ze zdziwieniem. Zacisnął mocniej kaptur na głowie i pociągnął mnie za rękę. Ja wiedziałam że prowadził mnie do ich domu. Nie dziwiło mnie to ale dziwi mnie zachowanie tych 3 chłopaków. Powaliło ich? W sumie racja - oceniają mnie tylko po wyglądzie zapewne. Nie mówię że jestem jakąś super modelką ale brzydka myślę że też nie jestem. 
- Ej a właściwie czemu napisałeś takiego dziwnego SMSa że jestem świetna itd.? - zapytałam i zakpiłam.
- Eee, chciałem mieć pewność że przyjdziesz.- szepnął i już do końca trasy się do siebie nie odzywaliśmy. Weszliśmy razem do domu i zilustrowałam od razu salon wzrokiem. Siedziała tam cała reszta zespołu. Dostałam w tym czasie wiadomość. Wyjęłam telefon. To moja siostra! Ucieszyłam się strasznie, bo dawno się nie odzywała. Po paru sekundach koło mnie stanął Harry. 
- Eee, co ty tutaj robisz?- zapytał ze zdziwieniem i uniósł brew po czym się uśmiechnął. 
- Przyszłam do...Louisa. Mamy sprawę do załatwienia.- chciałam uniknąć głupiego tematu i poszłam się przywitać z resztą. Niall wyglądał normalnie, nie gapił się na mnie tak jak Zayn czy Harry. Czyżby Lou coś kręcił? Uniosłam brew i popatrzyłam na Liama który tylko się lekko uśmiechnął. Zaczęłam odpisywać na SMSa od siostry. " Echh zabije cię mała. Annie podobno przyjeżdżasz! Odpisz jak najszybciej". Chłopacy przyglądali się ze zdziwieniem. Pisałam do niej po Polsku co zawsze czyniłyśmy by nikt nie ogarnął że tak powiem o co nam chodzi bo po Polsku umiało nieliczne grono naszych znajomych. Popatrzyłam na nich z rozbawieniem.
- W jakim to języku jeśli da się to tak nazwać?- zapytał z ironią Harry.
Spojrzałam na niego srogo.
- To po Polsku kretynie!- warknęłam i od razu się uspokoiłam.
- Dobra, dobra. Po co ta agresja?- zaśmiał się. 
- Oj no sorry.- szepnęłam. Pisałam z siostrą cały czas. Dowiedziałam się że przyjeżdża już za 2 DNI ! 
Gdy to zobaczyłam aż zrobiłam się czerwona.
- O tak!- krzyknęłam. Oni zaczęli się śmiać. Dziwne, ale polubiłam tych debili. 
Tak minęły 3 godziny. Rzucaliśmy się poduszkami, "oglądaliśmy" film i rzucaliśmy czym popadnie. Jednak po chwili dostałam wiadomość od Jul : " kretynko gdzie ty jesteś ?! zaraz te pajac George wywali cię z roboty!". George był moim szefem. Nienawidziłam gościa. Moje serce się zatrzymało.
- Eee, ja musze lecieć.- przeczesałam nerwowo włosy. Wstałam z sofy i porwałam kurtkę. Pocałowałam każdego z nich w policzek i wybiegłam z ich domu. W moich oczach pojawiły się delikatne łzy. Otarłam je i wtedy się skapnęłam że nie wzięłam telefonu. Teraz jednak to nie było ważne. Zdążyłam do pracy w ostatniej chwili.

*Niall*

Susan - dziewczyna wręcz idealna. Nie będę tego objawiał przy chłopakach. Jedynie Lou o tym wie, bo Zaynowi bym nie powiedział bo on jest w niej zakochany. Ja to wiem, podobnie jak Harry. Ale on to wiadomo, tydzień i mu się pewnie znudzi. Westchnąłem i popatrzyłem na stół. Jej telefon? Zdziwiłem się. Gdy nie patrzyli porwałem go i wpisałem swój numer. Popatrzyłem w wiadomości bo tylko tak mogłem sprawdzić czy Zayn czy ktokolwiek jest moim "konkurentem". Jednak pisała tylko z jakąś Julie i Annie. A i jeszcze jeden KOLEŚ! Jakiś Paul. Wkurzyłem się bo wiadomo - ja zakochuje się tylko raz na 5 lat. Sprawdza się to już po raz prawie 4. Wziąłem głęboki wdech i wybiegłem z domu. Pisała z nim chyba z miesiąc bez przerwy. Miała od niego jakieś 500 smsów. Wiedziałem od Zayna że pracuje w jakichś fast foodach. Może KFC? Nie, myliłem się. Lecz oczywiście jakieś fanki mnie namierzyły. Wkurzyłem się. Potem jakiś natrętny reporter wypytywał o sprawy sercowe. Nic mu nie powiedziałem. Ostatnim lokalem jaki został był Mc'Donald. Znalazłem ją. Jednak poszła akurat chyba na przerwę. Podszedłem do kasy do jakiejś ciemnowłosej dziewczyny. Trochę się speszyłem ale kit. 
- Ekhem.
- Tak, czego pan sobie życzy?- zapytała nawet na mnie nie patrząc. Po chwili uniosła głowę i prawie krzyknęłam.
- Ciii. - mruknąłem. Szukam tylko takiej blondynki, bodajże Susan ma na imię. - stwierdziłem udając że ledwo znam jej imię. 
- SUSAN!- wydarła się a blondynka zgrabnie przybiegła.
- Znowu coś zepsułaś?- mruknęła i popatrzyła na mnie. Zdziwiła się moim widokiem bo aż cofnęła się o krok. Okrażyła kasy i wyszła z ich przedziału. Odsunęliśmy się na bok.
- Niall, dobrze się czujesz? Co tutaj robisz?- zapytała i uniosła kącik ust. Zaśmiałem się i wyciągnąłem z kieszeni bluzy jej telefon.
- Ooo. dziękuje!- uśmiechnęła się. Bałam się że zgubiłam.- szepnęła. Przytuliła mnie delikatnie. Ja nieśmiało odwzajemniłem gest.
- Wiesz przepraszam cię, ale teraz muszę wracać do pracy, dzięki wielkie.- podziękowała drugi raz i na pożegnanie pocałowała mnie w policzek. Zaczerwieniłem się i chyba to zauważyła. Jak najszybciej ulotniłem się stamtąd. 

wtorek, 20 listopada 2012

03. Freedom.

*~*



nie wiem, ale tak mnie naszło <3


*Susan* 

Nie wiem jak, ale znalazłam się u mnie w domu. No u nas w domu. Wbiegłam to mojego pokoju. Julie była zdziwiona moim zachowaniem. Była już w naszym mieszkaniu? Dziwne. Usiadłam z przerazeniem w oczach na łóżku. Chciało mi się płakać. Nie wiem dlaczego. Wstałam i wyszłam na balkon. Wszystko było takie puste. Nic nie widziałam ciekawego na tym świecie. Julie weszła do mojego pokoju. Odwróciłam się natychmiastowo i weszłam w połowie do środka.
- Co jest znowu?- zapytała. Miała jak zwykle upięte włosy w kucyka, swoje krótkie spodenki, nawet jak jest zimno je nosiła i t-shirt z napisem "fuck you bitch". Przewróciłam oczami.
- Nic.- westchnęłam i zniknęłam w czarnym tle. Usiadłam na belkach od balkonu. Było strasznie zimno. Ja jednak miałam to w nosie. Oparłam się o ścianę która była otynkowana. Szarość mnie przygnębiała. Julie przyglądała mi się uważnie.
- Możesz mi powiedzieć o co chodzi ?!- powiedziała ostro. Pokiwałam na nie i zeskoczyłam z belek na płytki którymi wyłożony był balkon.
Poszłam do łazienki wymijając Juliett. Usiadłam na ziemi. Nie wiem co mi się teraz stało. Weszłam pod prysznic i myłam się z 40 minut. Wyszłam wycierając ręcznikiem włosy. Jul musiała już iść spać. Była już umyta bo szła właściwie już dzisiaj na wykłady. Miałam na sobie tylko ręcznik który sięgał zaledwie tak by zakrywać moje pośladki. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozczesywać moje długie, blond włosy. Spoglądałam w niebo na którym widoczny był piękny księżyc. Westchnęłam głęboko i założyłam nogę na nogę. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Przestraszyłam się. Było dosyć późno,a raczej późno.Ci frajerzy którzy zabrali telefon? Jeśli tak to chyba się zamorduję. Idąc na palcach zbliżałam się do drzwi. Poparzyłam kto to stoi po drugiej stronie. Harry? A co ten tutaj robił? A w ogóle skąd on wie gdzie ja mieszkam?! Spojrzałam w dól i odsunęłam się od drzwi. Na mojej nodze jak zawsze widziałam mój największy błąd życia- mały tatuaż z napisem "you are my love forever". Był to ohydny napis, ale prawie nie widoczny. Obok kolana. Dziwne, ale widziałam go tylko gdy miałam ręcznik na sobie. Na plaży, w krótkich spodenkach nigdy go nie widziałam.
Otworzyłam niepewnie drzwi i uchyliłam je tylko trochę.
- Co ty chcesz i skąd wiesz gdzie ja mieszkam?!- szepnełam ale ze słyszalnym poirytowaniem.
- Wpuść mnie, mam ważną sprawę.- powiedział cicho.
- Nie znam cię prawie. - stwierdziłam pewnie. Ale po chwili uchyliłam mocniej drzwi i on wślizgnął się do mieszkania. Zmierzył mnie wzrokiem i przełknął ślinę.
- Musisz być tak "ubrana"? - zapytał i uniósł brew z niepewnościa.
- Tak, o co chodzi?- zapytałam i pstryknęłam palcami.
- O nic, chciałem cię zobaczyć.- powiedział to w taki sposób że na początku mu uwierzyłam, a po chwili zaczęłam się śmiać.
- No dobra, żart.- stwierdził. Zayn chciał się z tobą umówić ale boi się zadzwonić.- powiedział cicho i po prostu wyszedł. Po jakichś 10 minutach dostałam wiadomość z numeru prywatnego. Czyżby Zayn? Nie, to nie był on. Wiadomość była na pozór normalna, ale ja i tak jak zawsze doszukiwałam się głębszego sensu. SMS o następującej treści "Wiesz, nie jesteś taka na jaką wyglądasz. Jesteś świetna i za razem inna niż te wszystkie co znam. Spotkajmy się jutro o 2.30 p.m. pod kawiarnią przy której często bywasz ;) " przyszedł tak nagle. Po prostu nie wiedziałam co myśleć. A może jednak to Zayn? Nie wiedziałam co myśleć ale jednak postanowiłam pójść.

***

Poranek minął gładko, po prostu szybko. Wstałam o 10. Nie chodziłam na razie do pracy, miałam chorobowe z powodu tego że jakieś 2 tygodnie temu chodziłam jeszcze z szyną na ręce. Wkurzyłam się gdy dowiedziałam się że mam skręconą rękę. Cóż, takie jest życie. Teraz jest sprawna, ale nie mogę jej jednakże nadwyrężać. Teraz i tak nie pamiętam o tym skręceniu. Pomalowałam się tak jak prawie zawsze, tusz do rzęs, korektor, trochę pudru, delikatny róż, pomadka ochronna i tak mogłam wyjść wszędzie. Popatrzyłam na siebie, no na lustro. Ubrałam czarne rurki, wysokie glany, bluzkę z buźką Nirvany i założyłam skórzaną kurtkę przy której podwinęłam rękawy. Była chodzina 12. Do spotkania jeszcze jakieś 2 godziny. 
Nie spieszyło mi się. Juliett popatrzyła na mnie jedząc płatki.
- A ty nie powinnaś iść?- zapytałam niepewnie i przełączyłam kolejny kanał w TV. Stałam i wzdychałam bo po prostu nudziło mi się.
- Nie, postanowiłam zrobić sobie wolne.- stwierdziła. Odstawiła miskę do zlewu. Podbiegła i wyrwała mi pilota. Rzuciła się na sofę.
- Ej!- krzyknełam za nią.
- Oj tam, cicho.- zachichotała i włączyła na MTV. Kto by się spodziewał? Każdy. Zaśmiałam się i pokręciłam głową. Usiadłam obok niej i westchnęłam. Siedziałam zupełnie prosto. Po chwili zdjęłam glany i położyłam się.
- Muszę spać.- stwierdziłam. Dobranoc.- zachichotałam i odwróciłam się. Po jakimś czasie poczułam cudowny zapach. Przetarłam oczy i podniosłam się z kanapy. Julie gotowała. Kochałam to. Ona była mistrzynią w kurczaku którego właśnie robiła. Popatrzyłam na zegarek. 2.13 p.m.
- Cholera.- mruknęłam. Poszłam do łazienki. Poprawiłam makijaż. Wróciłam do pokoju który połączony był z kuchnią.
- Co jest mrówko?- zaśmiała się i gotowała dalej.
- Lecę.- szepnęłam. W drodze do kuchni zakładałam glany. Pocałowałam Jul w policzek i poklepałam ją w ramię. Zawiązałam szybko buty.
- Weź klucze!- krzyknęła za mną. Wzięłam klucze, telefon i słuchawki. Do ust włożyłam 2 gumy i wyszłam z domu. Włożyłam słuchawki do uszu. Kiedy byłam prawie przed kawiarnią zwątpiłam. Cofnęłam się. Ludzie chodzili jak w mrowisku. Cóż, nie chce mi sie wracać, poczekam z 5 minut i pójdę na zakupy.- pomyślałam,bo wyczułam w mojej kieszeni parę funtów. Wyjęłam je. O, nie mała suma. 50 funtów. Skąd? Sama nie wiem. Popatrzyłam na zegarek na telefonie. 2.32 p.m. Rozejrzałam się. Nikogo nie było. Super, nie ma to jak kawał.- westchnęłam i odwróciłam się. Uderzyłam o kogoś. Jak zwykle, miałam zawsze takie szczęście. Zakapturzona osoba. Pociągnęła mnie za rękaw. Zdziwiłam się. Chciałam się wyrwać, ale po chwili przeszła mi ta myśl. Westchnęłam i po chwili zatrzymałam się.
- Kim ty do cholery jesteś? Nie mam czasu.- powiedziałam ostro. Z resztą co za normalna osoba idzie za jakimś "dresem"? Chłopak zdjął swój kaptur i kiedy tylko zobaczyłam kto to aż się cofnęłam. 

niedziela, 11 listopada 2012

02. This is my fu*king life.

~*~

<3 stare, ale jare. wejdź, nawiązuje do opowiadania .



Od dzisiaj piszę z perspektywy Susan, ale czasem będzie się to zmieniało ;) 

* Susan * 

Dziwna sprawa. Widzę wszystkich chłopaków z zespołu 1D. Nie przepadam za ich muzyką i często są zbyt szczerzy. Mam na myśli głównie Harolda który myślę że już zaczął mnie w pewien sposób podrywać. To jest jak dla mnie żałosne. 
Zayn? Zayn to miły chłopak, udaje tylko zadziornego. Widać że próbuje się zmienić, ale coś mu nie wychodzi. Tyle mogę stwierdzić po tej niecałej godzinie odkąd poznałam tego chłopaka. 
- To jak Susan? Chcesz sobie pooglądać z nami horror?- zapytał cicho Lou i uśmiechnął się "tym swoim uśmiechem". Ani drgnęłam na jego widok. Chłopak się trochę zdziwił ale nic nie powiedział.
- Widzę że twarda jesteś...- zaśmiał się Harry i poruszył brwią. 
- Bardzo się cieszę z tego powodu.- powiedziałam pod nosem i wstałam.
- Chcesz jednak iść?- zapytał Zayn i westchnął. 
- Emm, tak. Julie na pewno będzie się martwiła.- stwierdziłam. 
- Masz koleżankę? Pewnie jest fajna.- zapytał Harold z zainteresowaniem.
- Tknij ją to zobaczysz co to znaczy gniew przyjaciółki.- rzekłam patrząc prosto w jego zielone tęczówki. W nich zobaczyłam podekscytowanie i złośliwość.
- Dobra, dobra. Co jesteś na mnie taka cięta?- zapytał i uśmiechnął się cwaniacko. 
- Bo tak, denerwujesz mnie.- stwierdziłam i ruszyłam w kierunku drzwi zwiewnym krokiem. Kiedy się odwróciłam każdy z nich oprócz Liama i Nialla wlepiał wzrok w mój tyłek. Przewróciłam oczami i po chwili podbiegł do mnie Zayn.
- Dasz numer telefonu?- uniósł lekko brew i wyjął z kieszeni telefon. 
- Zastanowię się...- zaśmiałam się wrednie.
- Proszę.- powiedział i uśmiechnął się w słodki sposób.
- Na mnie to nie działa.- stwierdziłam i machnęłam ręką. 
- No trudno, próbowałem.- westchnął i cofnął się. Wyrwałam jego telefon i otworzyłam drzwi.
- To do zobaczenia, mam twój telefon więc będziesz musiał mnie znaleźć o ile nie wyjadę.- zachichotałam i zamknęłam drzwi tuż przed jego głową gdyż już szedł w moją stronę. Schowałam telefon do moich spodni. Uśmiechnęłam się wrednie. Zobaczę sobie co tam ma... 

*Zayn* 

Dlaczego musiała mi zabrać ten telefon? Przecież tam jest pełno notatek o "niej"? Chociaż myślę że to ta Susan. Ta w której tak na prawdę byłem, a może i nawet jestem zakochany. Wybiegłem z domu słysząc za sobą tylko i wyłącznie śmiech chłopaków. Gdy się rozejrzałem nikogo w promieniu paru metrów nie zauważyłem. Jednak było zbyt ciemno. Wróciłem do domu.
- Zayn, nie mówiłeś że ta twoja Susan serio istnieje.- stwierdził Harry i grzebał w telefonie.
- Dobra odwal się.- warknąłem i usiadłem smutny obok blondyna który nadal jadł chipsy. Położył czystą dłoń na jego ramieniu.
- Spokojnie, jeśli ma twój telefon to znaczy że wróci.- uśmiechnął się do mnie próbując mnie pocieszyć bo nic nie było w stanie tego zrobić. Hazza śmiał się. 
- Co cię tak bawi?- zapytał cicho Lou.
- Zerwałem z tą idiotką. Jestem taki podły.- zaśmiał się pod nosem. 
- Przestań Harry.- westchnąłem i włączyłem dalej film. Każdą sekundę jego trwania myślałem tylko o Sue. O tym kiedy szła obok mnie i o tym jak rozmawialiśmy. Była identyczna jak ta Susan którą wcześniej spotkałem. Lecz musiałem się pogodzić z tym, że nie odzyskam jej tak szybko jakbym tylko chciał.
- Zayn, czemu w ogole nie kontaktujesz?!- z lekka poirytowany Liam patrzył na niego ze zdziwieniem.
- Spokojnie, spokojnie. Ja kontaktuje.- zaśmiałem się ale w głębi chciałem po prostu zobaczyć ją znowu. 
Miałem nadzieję że ją znajdę. 

*Susan*

Biegłam przed siebie z uśmiechem na ustach. Wyjęłam telefon i zaczęłam spokojnie iść. Weszłam w wiadomości. Nic ciekawego. Same wiadomości od Nialla i Louisa. Nuda. Ogólna nuda. Weszłam w folder muzyka. Same piosenki One Direction. Było ich tylko parę. Nic ciekawego, nadal nic. Ostatecznie weszłam w folder notatek. Było ich chyba z tysiąc! Przeglądałam go z zaciekawianiem. Trafiłam na notatkę sprzed 2 dni. Byłam zdziwiona. Dokładnie opisywała...mnie! Jak to możliwe?! Kolejne, starsze były jeszcze dziwniejsze. Opisywały jakieś dni związane z jakąś Susan. Wszystko było kompletnie bezsensowne. Wyszłam z tego jak najszybciej po przeczytaniu notatki sprzed tygodnia. Byłam bardzo zdziwiona. Kolejny folder który "odwiedziłam" był folderem zdjęć. Tam nic ciekawego nie znalazłam. Weszłam w plik coś o tej. Kolejne dziwne notatki. Po chwili poczułam że ktoś przytrzymał mnie za rękę. Uniosłam głowę. Jacyś frajerzy. Byłam w ciemnej uliczce. Nigdy się nie bałam. 
- Zostaw mnie.- przewróciłam oczami. Wyrwał mi telefon. 
- Mamy tutaj jakąś lesbijkę?- zaśmiał się jeden z 3 chłopaków.
- Bardzo zabawne. - prychnęłam. Próbowałam zabrać telefon. Śmiali sie tylko ze mnie.
- No sorry, koniec tego.- powiedziałam stanowczo. 
- Tak masz rację.- stwierdził jeden z nich i po chwili wyciągnął nóż. Przyłożył mi go do gardła.
- Oddaj całą forsę i wszystko drogocenne niunia to nic ci się nie stanie.- rzekł pewnie siebie. Ja trochę się przestraszyłam ale zachowywałam cały czas kamienną twarz. Nie wiem nawet w jaki sposób ale wyślizgnęłam się zabierając telefon. Nie wiem gdzie byłam więc biegłam tam skąd szłam. Biegli za mną. Bałam się pierwszy raz w życiu. Jak to możliwe ?! A no tak, znałam skądś tych chłopaków. Znalazłam dom który przed chwilą opuściłam. Bałam się nawet odwrócić. Nie słyszałam już ich śmiechów. Jednak gdy zobaczyłam zapalone światło wbiegłam jak najszybciej do domu. Z moich oczu spłynęły dwie łzy. Nic wielkiego. Zdziwili się widząc mnie. Najszczególniej zdziwiony był Zayn. Oparłam się o drzwi i dyszałam. 
- Co się stało?- zapytał Mulat i podszedł do mnie. Ja nic nie powiedziałam tylko ot tak się do niego przytuliłam. Nie wiem czy to było dobre posunięcie. Chłopacy byli bardzo zaskoczeni. 
- Bałam się. Proszę powiedz że tu ich nie ma.- wyszeptałam dalej się w niego wtulając.
- Eee, kogo?- zapytał ze zdziwieniem.
- Nie ważne.- zamknęłam oczy i po chwili puściłam chłopaka. Wyjęłam jego telefon i wstukałam mój numer. Oddałam mu bezsłownie przedmiot i wyszłam z ich domu nic nie mówiąc. 

sobota, 10 listopada 2012

01. Come back.

*-*



Zayn czy ty aby jesteś normalny?- zapytał Niall i popatrzył na mnie swoim wzrokiem "dobrze się czujesz?".
- Tak, czuje się wspaniale. Jednak muszę na chwilę wyjść bo mam ważną sprawę do załatwienia na mieście.- powiedział i jak najszybciej wybiegł z domu. Pędził w stronę tej fontanny. Tej przy której ujrzał to jaka jest piękna, zrozumiał że jest inteligentna, rozważna i pewna siebie. Nigdy nie zapomniał jej długich, chudych nóg. Usiadł na ławce i niecierpliwie się rozglądał. Parę razy zauważyły go jego fanki, ale on się tym nie przejmował. Założył kaptur i zawsze się odwracał gdy któraś się uśmiechała. Czuł się ponuro i niepewnie.  Swój wzrok "wbił" w ziemię i wstał. W tym momencie obok niego przeszła jakaś nieznajoma szatynka. Upuściła na jego nogę swoją kawę i spoglądała sekundę w dół. Kawa rozlała się na pół jego buta i upadła na ziemię. Dziewczyna nawet się nie przejęła tylko ruszyła dalej.
- A może tak kulturalnie przepraszam byś powiedziała?- uniósł brew a brązowowłosa odwróciła się do niego na pięcie.
- Sorry, ale za dużo mam na głowie. Wszystko już wydaje mi się fikcją.- powiedziała i podeszła do niego.
Mruknął coś pod nosem w stylu "yhhy, jasne, jasne". Dziewczyna lekko przewróciła oczami.
- Nie chcę cię martwić ale te buty były dosyć drogie i wątpię że się wypiorą.- stwierdził Zayn i uśmiechnął się cynicznie.
- Mam ci oddać pieniądze?- zapytała i sięgnęła po portfel.
- Daj mi chociaż 10 funtów, bo może uda mi się coś kupić.- stwierdził.
- Widzę, że jesteś pewny siebie.- powiedziała ze zdziwieniem.
- Tak, nauczyłem się tego od pewnej osoby.
- Ekhem. Nie mam przy sobie żadnych pieniędzy, zostawiłam portfel z nimi w domu. Chcesz iść czy co?- uniosła brew.
- Pieniądze to pieniądze. Potrzebuję ich więc mogłabyś je przynieść?- zapytał.
- Hmm, mogłabym podesłać koleżankę?- uniosła brew i natychmiast ją opuściła.
- Eh, pewnie.- powiedział cicho. Mam jednak tylko 20 minut.- dodał cicho.
- Dobra, dobra. Mam do domu z 7 minut. Poczekaj tutaj i zaraz moja koleżanka przyjdzie.- rzekła i od razu skierowała się do swojego domu.
- A tak w ogóle jak masz na imię?- zapytał, a raczej krzyknął.
- Jull, a jakby co moja koleżanka to Sue!- wykrzyczała chociaż można to było uznać za głośną odpowiedź.
Zamurowało go. Kolejna Susan w jego życiu? Nie, więcej tego nie zniesie.
Popatrzył na swój but i poczuł że kawa zaczęła przenikać do wnętrza buta. Plama się zwiększyła. Pięknie, buty za tyle funtów a byle jaka dziewczyna niszczy je tak bez powodu. Na co mu marne 10 funtów skoro buty były znacznie wiecej warte?! No cóż. Taki jest jego los. Niepowodzenia i ciągłe smutki. Żadna nowość i to jest kompletnie bez sensu. Według niego bez sensu. Po dokładnie 16 minutach oczekiwania zwątpił że ktoś przyjdzie. Robiło się już ciemno a fontanna robiła się nudną wodą spadającą bez sensu. Po chwili zwątpiłem w tą dziewczynę i wstałem wzdychając przy tym. Po chwili ktoś puknął mnie delikatnie w ramię. Odwrócił się i ujrzał tą Susan? Nie, to niemożliwe. Ale po ciemku pewnie jak zwykle miałem omamy.
- Emm, to tobie moja przyjaciółka jest winna pieniądze?- zapytała cicho i wyciągnęła dłoń z papierkiem.
- Tak, dzięki.- powiedział i westchnął.
- Czy my się przypadkiem się nie znamy?- zapytał i uniósł brew.
- Nie?- stwierdziła i odsunęła się kawałek.
- Ale na pewno?- pytał dalej.
- Myślę że tak, chociaż kogoś mi przypominasz...
- Zayna Malika?- zapytał z lekkim uśmiechem.
- Tak, dokładnie.- powiedziała i pstryknęła palcami.
- Bo to przecież ja?- zaśmiał się.
- Jakoś ci nie wierzę.- powiedziała i skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej.
- A jak mam ci to udowodnić?- uniósł obie brwi i się zaśmiał.
Po chwili do Zayna zadzwonił Louis.
- Co jest Louis bo teraz nie mam czasu.- zaśmiał się pod nosem. Sue pokręciła głową z uśmieszkiem.
'- Dziwnie jest, wszyscy są dla siebie mili. Coś się stało, chodź do nas, proszę Cię.'
- Eee, no dobra, postaram się jak najszybciej być.- powiedział cicho i odłączył się.
- Wzywa cię kolega?- zaśmiała się kpiąco.
- Tak, Louis Tomilson - powiedział dumnie. Dziewczyna zaczęła się śmiać.
- Tak, oczywiście. A ja jestem biskupem.- stwierdziła z sarkazmem w głosie i zarzuciła swojego długie, blond włosy na plecy.
- Udowodnić ci?!- popatrzył na nią z uśmieszkiem.
- A udowodnij! - podparła się na boki i przechyliła lekko głowę w prawą stronę. Chłopak bez słowa złapał ją za rękę i pociągnął za sobą.
- Puść mnie.- powiedziała ordynarnie i przewróciła oczami.
- Dobra, uspokój się.- obydwie dłonie włożył do kieszeni. Szli w milczeniu. Cały czas zastanawiał się czy to nie jest "jego" Susan. Identyczny charakter, te same blond włosy, piękne niebieskie oczy i wąskie ale za to cudowne usta. Wpatrywał się w nią jak w obrazek i kiedy ona spojrzała na niego z miną tzw. "wtf" odwrócił się i więcej na nią nie spojrzał. Po około 15 minutach doszli do dosyć sporego domu. Nie wchodzili jednak. Światło paliło się tylko na dole.
- To dom One Direction.- stwierdził i artystycznie pokazał jej budynek.
- Tsaa, to samo mogę powiedzieć o każdym innym budynku w tym mieście.- powiedziała zarozumiale i uśmiechnęła się wrednie w jego stronę. Otworzył przed nią drzwi bez słowa. Ona zwinnie wślizgnęła się do środka.
Na kanapie siedziała cała pozostała 4. Dziewczyna na początku nie uwierzyła. Chłopcy z zaciekawieniem patrzyli na nią. Jednak wszyscy będący w pokoju nawet nie drgnęli.
- Cześć?- powiedziała niepewnie, wręcz zapytała się.
- Siemka.- rzekł Niall i jadł chipsy dalej. Oglądali właśnie film, horror oczywiście. Najprawdopodobniej urządzili sobie noc horrorów.
Dziewczyna odwróciła się do Zayna. Jej duże, niebieskie oczy zmierzyły go wzrokiem. Przez jego ciało przeszedł dreszcz. To na pewno ona! To samo czuł gdy "jego" Sue na niego patrzyła. Po chwili każdy z chłopaków zrozumiał że Zayn nie zmyślał z dziewczyną.
- Ej, to jest ta twoja dziunia Zayn?- zapytał Harry. Ona poszła w jego stronę i popatrzyła na niego ostrym wzrokiem.
- Coś ty do mnie powiedział?!- krzyknęła.
- Widzę że ostrą dupę sobie znalazłeś.- powiedział i prychnął. Dziewczyna uderzyła go "z liścia" w policzek i odwróciła się.
- Frajer.- zaśmiała się cynicznie. On splótł swoje stopy wokół jej nogi i pociągnął ją na kanapę.
- Powaliło Cię? Nie tak postępuję się z Harrym Stylesem.- zaśmiał się i oplótł jej włosy na swoim palcu. Dziewczyna popatrzyła w sufit.
- Zostaw.- powiedziała cicho. Czuła na sobie wzrok wszystkich. Wstała natychmiast z kanapy.
- To może ja sobie pójdę.- stwierdziła i ruszyła do drzwi. Zayn stanął w nich i zaśmiał się.
- Przykro mi, ale jest ciemno. Zapraszam do salonu.- powiedział cicho. Chłopacy byli zdziwieni, bo nie skakała, nie cieszyła się i nie piszczała na ich widok.
- Usiądź.- pokazał miejsce obok siebie Niall. Jadł cały czas swoje chipsy.
- Wiesz, że Zayn gadał o tobie cały czas?- dodał szybko blondyn i popatrzył na ekran telewizora. Dziewczyna popatrzyła na Zayna zdziwiona.
- My się przecież nie znaliśmy nigdy wcześniej ?!- zdziwiła się i uniosła brew.
- Dziwne...- równocześnie powiedzieli Louis i Liam.

środa, 24 października 2012

Prolog

Hej. Kolejny blog, mam nadzieję, że uda mi się w końcu prowadzić systematycznie i bez jakichkolwiek nieporozumień. Więc dzisiaj prolog. Będzie pewnie podobny do wszystkich, ale inny. Będzie strasznie dziwny : D Krótki, ale to ,ma być wstęp. POSTACI W ZAKŁADCE BOHATEROWIE!

*~* 

- Wiesz że masz nieziemski głos?- zapytał i lekko uniósł brew. 
- Ciekawe, jakoś nigdy tego nie usłyszałam. - blondynka wyszeptała w jego ucho. Położyła dłoń na policzku Mulata po czym ją zdjęła zaczęła się oddalać. 
- A gdzie idziesz?- zdziwił się jej ruchami. 
- Muszę iść. Mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy.- pomachała delikatnie dłonią i odwróciła się na pięcie. Podbiegł do niej. 
- A może powiesz mi chociaż jak masz na imię?- popatrzył w jej duże, niebieskie oczy które emanowały blaskiem księżyca.
- Sue, Susanne.- wyszeptała na jego ucho. Oddaliła się idąc do tyłu nie zrzucając z niego swojego wzroku. Ludzie stłumili jej sylwetkę i zniknęła. On nie mógł w to uwierzyć. Spotkał idealną osobę. Ona odeszła. Jak jej szukać? Jego oczy zostały przepełnione smutkiem. Pobiegł trasą jej odejścia. Nie znalazł jej. Nie. Nikt jej  nie widział.


Od tego wydarzenia minął okrągły miesiąc. Do jego pokoju wszedł Niall. Najlepszy przyjaciel jakiemu mógł zawsze się zwierzyć. Stwierdził, że jeśli odeszła to znaczy że musiała. 
- A jak wy się właściwie poznaliście?- zapytał i usiadł na przeciwko mnie. 
- Ciężko mi powiedzieć. Poznałem ją przy tej fontannie przy której kiedyś siadaliśmy z Jasmine. Jasmine była jego najlepszą przyjaciółką. Umarła, umarła już 3 lata temu. On tamtego czasu mijał każdą dziewczynę, a szczególnie tą która była podobna do Jase.
- Mów dalej, przestań się już zadręczać. Ty nie jesteś winien jej śmierci.- poklepał go po ramieniu. 
- Siedziała tam, kolejna dziwna, zwykła dziewczyna. Po chwili nie wiem jak zaczęliśmy rozmawiać i tak to się zaczęło. Rozmawialiśmy. Jednak ona nie była normalna. Była taka jak ja. Ale jednak wyczuwałem u niej w głosie cynizm i ironizm. Miesiąc temu spotkaliśmy się po raz 3 i ostatni. Kolejna dziewczyna ktora odeszła. Wkurzające, prawda?- zapytał i popatrzył na Nialla. 
- Nie wiem, ale chyba tak. Nie miałem takiej sytuacji. Chodź, Harry przyszedł.- powiedział to tuż po trzasku drzwi. Zeszli razem na dół. Harry stał ze zdenerwowaną miną i wpatrywał się w kuchnię. 
- Ej co jest?- zapytał blondyn i uniósł brew. Loczek zdjął kurtkę i na jego nowej bluzie za duże pieniądzę ujrzeliśmy wielką czerwoną plamę.
- A co to?- Zayn wytrzeszczył oczy i schował się za przyjacielem bo o mało co nie wybuchnął śmiechem.
- Emily, ta idiotka wylała na nią sok.- powiedział i zrzucił z siebie bluzę z wściekłością. Emily jest, a już raczej była jego dziewczyną. Kolejną bezsensowną zabawką której pewnie chciał się jakoś pozbyć. 
Do domu wszedł Lou i Eleanor. Dziewczyna uśmiechnęła się do Zayn'a. Znowu. Ciągle się do niego uśmiechała i kiedy nikogo nie było próbowała w pewien sposób z nim flirtować. Jednak miał gdzieś co mówiła ta wariatka. Po prostu go to nie obchodziło. 

- Louis, zobacz co ta kretynka zrobiła!- powiedział ostro. 
- Spokojnie, może uda się to sprać, a tak przy okazji Zayn, masz jakiś tu list. Leżał na wycieraczce.- do jego dłoni dostała się smukła koperta. Podpisano tylko jego imieniem i nazwiskiem. Ktoś ją na pewno podłożyl. Chłopak natychmiast pobiegł do swojego pokoju. Otworzył list. Spojrzał na podpis. 
- To ona!- jego myśli zaczęły wariować.
Niestety przeliczył się, ona nie odezwała się do niego. Gdyby tutaj była , a nawet jej list przesiąknięty jej zapachem byłby najszczęśliwszym facetem na ziemi.
Jednak, nie jest.