*-*
Zayn czy ty aby jesteś normalny?- zapytał Niall i popatrzył na mnie swoim wzrokiem "dobrze się czujesz?".
- Tak, czuje się wspaniale. Jednak muszę na chwilę wyjść bo mam ważną sprawę do załatwienia na mieście.- powiedział i jak najszybciej wybiegł z domu. Pędził w stronę tej fontanny. Tej przy której ujrzał to jaka jest piękna, zrozumiał że jest inteligentna, rozważna i pewna siebie. Nigdy nie zapomniał jej długich, chudych nóg. Usiadł na ławce i niecierpliwie się rozglądał. Parę razy zauważyły go jego fanki, ale on się tym nie przejmował. Założył kaptur i zawsze się odwracał gdy któraś się uśmiechała. Czuł się ponuro i niepewnie. Swój wzrok "wbił" w ziemię i wstał. W tym momencie obok niego przeszła jakaś nieznajoma szatynka. Upuściła na jego nogę swoją kawę i spoglądała sekundę w dół. Kawa rozlała się na pół jego buta i upadła na ziemię. Dziewczyna nawet się nie przejęła tylko ruszyła dalej.
- A może tak kulturalnie przepraszam byś powiedziała?- uniósł brew a brązowowłosa odwróciła się do niego na pięcie.
- Sorry, ale za dużo mam na głowie. Wszystko już wydaje mi się fikcją.- powiedziała i podeszła do niego.
Mruknął coś pod nosem w stylu "yhhy, jasne, jasne". Dziewczyna lekko przewróciła oczami.
- Nie chcę cię martwić ale te buty były dosyć drogie i wątpię że się wypiorą.- stwierdził Zayn i uśmiechnął się cynicznie.
- Mam ci oddać pieniądze?- zapytała i sięgnęła po portfel.
- Daj mi chociaż 10 funtów, bo może uda mi się coś kupić.- stwierdził.
- Widzę, że jesteś pewny siebie.- powiedziała ze zdziwieniem.
- Tak, nauczyłem się tego od pewnej osoby.
- Ekhem. Nie mam przy sobie żadnych pieniędzy, zostawiłam portfel z nimi w domu. Chcesz iść czy co?- uniosła brew.
- Pieniądze to pieniądze. Potrzebuję ich więc mogłabyś je przynieść?- zapytał.
- Hmm, mogłabym podesłać koleżankę?- uniosła brew i natychmiast ją opuściła.
- Eh, pewnie.- powiedział cicho. Mam jednak tylko 20 minut.- dodał cicho.
- Dobra, dobra. Mam do domu z 7 minut. Poczekaj tutaj i zaraz moja koleżanka przyjdzie.- rzekła i od razu skierowała się do swojego domu.
- A tak w ogóle jak masz na imię?- zapytał, a raczej krzyknął.
- Jull, a jakby co moja koleżanka to Sue!- wykrzyczała chociaż można to było uznać za głośną odpowiedź.
Zamurowało go. Kolejna Susan w jego życiu? Nie, więcej tego nie zniesie.
Popatrzył na swój but i poczuł że kawa zaczęła przenikać do wnętrza buta. Plama się zwiększyła. Pięknie, buty za tyle funtów a byle jaka dziewczyna niszczy je tak bez powodu. Na co mu marne 10 funtów skoro buty były znacznie wiecej warte?! No cóż. Taki jest jego los. Niepowodzenia i ciągłe smutki. Żadna nowość i to jest kompletnie bez sensu. Według niego bez sensu. Po dokładnie 16 minutach oczekiwania zwątpił że ktoś przyjdzie. Robiło się już ciemno a fontanna robiła się nudną wodą spadającą bez sensu. Po chwili zwątpiłem w tą dziewczynę i wstałem wzdychając przy tym. Po chwili ktoś puknął mnie delikatnie w ramię. Odwrócił się i ujrzał tą Susan? Nie, to niemożliwe. Ale po ciemku pewnie jak zwykle miałem omamy.
- Emm, to tobie moja przyjaciółka jest winna pieniądze?- zapytała cicho i wyciągnęła dłoń z papierkiem.
- Tak, dzięki.- powiedział i westchnął.
- Czy my się przypadkiem się nie znamy?- zapytał i uniósł brew.
- Nie?- stwierdziła i odsunęła się kawałek.
- Ale na pewno?- pytał dalej.
- Myślę że tak, chociaż kogoś mi przypominasz...
- Zayna Malika?- zapytał z lekkim uśmiechem.
- Tak, dokładnie.- powiedziała i pstryknęła palcami.
- Bo to przecież ja?- zaśmiał się.
- Jakoś ci nie wierzę.- powiedziała i skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej.
- A jak mam ci to udowodnić?- uniósł obie brwi i się zaśmiał.
Po chwili do Zayna zadzwonił Louis.
- Co jest Louis bo teraz nie mam czasu.- zaśmiał się pod nosem. Sue pokręciła głową z uśmieszkiem.
'- Dziwnie jest, wszyscy są dla siebie mili. Coś się stało, chodź do nas, proszę Cię.'
- Eee, no dobra, postaram się jak najszybciej być.- powiedział cicho i odłączył się.
- Wzywa cię kolega?- zaśmiała się kpiąco.
- Tak, Louis Tomilson - powiedział dumnie. Dziewczyna zaczęła się śmiać.
- Tak, oczywiście. A ja jestem biskupem.- stwierdziła z sarkazmem w głosie i zarzuciła swojego długie, blond włosy na plecy.
- Udowodnić ci?!- popatrzył na nią z uśmieszkiem.
- A udowodnij! - podparła się na boki i przechyliła lekko głowę w prawą stronę. Chłopak bez słowa złapał ją za rękę i pociągnął za sobą.
- Puść mnie.- powiedziała ordynarnie i przewróciła oczami.
- Dobra, uspokój się.- obydwie dłonie włożył do kieszeni. Szli w milczeniu. Cały czas zastanawiał się czy to nie jest "jego" Susan. Identyczny charakter, te same blond włosy, piękne niebieskie oczy i wąskie ale za to cudowne usta. Wpatrywał się w nią jak w obrazek i kiedy ona spojrzała na niego z miną tzw. "wtf" odwrócił się i więcej na nią nie spojrzał. Po około 15 minutach doszli do dosyć sporego domu. Nie wchodzili jednak. Światło paliło się tylko na dole.
- To dom One Direction.- stwierdził i artystycznie pokazał jej budynek.
- Tsaa, to samo mogę powiedzieć o każdym innym budynku w tym mieście.- powiedziała zarozumiale i uśmiechnęła się wrednie w jego stronę. Otworzył przed nią drzwi bez słowa. Ona zwinnie wślizgnęła się do środka.
Na kanapie siedziała cała pozostała 4. Dziewczyna na początku nie uwierzyła. Chłopcy z zaciekawieniem patrzyli na nią. Jednak wszyscy będący w pokoju nawet nie drgnęli.
- Cześć?- powiedziała niepewnie, wręcz zapytała się.
- Siemka.- rzekł Niall i jadł chipsy dalej. Oglądali właśnie film, horror oczywiście. Najprawdopodobniej urządzili sobie noc horrorów.
Dziewczyna odwróciła się do Zayna. Jej duże, niebieskie oczy zmierzyły go wzrokiem. Przez jego ciało przeszedł dreszcz. To na pewno ona! To samo czuł gdy "jego" Sue na niego patrzyła. Po chwili każdy z chłopaków zrozumiał że Zayn nie zmyślał z dziewczyną.
- Ej, to jest ta twoja dziunia Zayn?- zapytał Harry. Ona poszła w jego stronę i popatrzyła na niego ostrym wzrokiem.
- Coś ty do mnie powiedział?!- krzyknęła.
- Widzę że ostrą dupę sobie znalazłeś.- powiedział i prychnął. Dziewczyna uderzyła go "z liścia" w policzek i odwróciła się.
- Frajer.- zaśmiała się cynicznie. On splótł swoje stopy wokół jej nogi i pociągnął ją na kanapę.
- Powaliło Cię? Nie tak postępuję się z Harrym Stylesem.- zaśmiał się i oplótł jej włosy na swoim palcu. Dziewczyna popatrzyła w sufit.
- Zostaw.- powiedziała cicho. Czuła na sobie wzrok wszystkich. Wstała natychmiast z kanapy.
- To może ja sobie pójdę.- stwierdziła i ruszyła do drzwi. Zayn stanął w nich i zaśmiał się.
- Przykro mi, ale jest ciemno. Zapraszam do salonu.- powiedział cicho. Chłopacy byli zdziwieni, bo nie skakała, nie cieszyła się i nie piszczała na ich widok.
- Usiądź.- pokazał miejsce obok siebie Niall. Jadł cały czas swoje chipsy.
- Wiesz, że Zayn gadał o tobie cały czas?- dodał szybko blondyn i popatrzył na ekran telewizora. Dziewczyna popatrzyła na Zayna zdziwiona.
- My się przecież nie znaliśmy nigdy wcześniej ?!- zdziwiła się i uniosła brew.
- Dziwne...- równocześnie powiedzieli Louis i Liam.